Dzisiejszej nocy przekonałam się że
dziesięciolatki, najeźdźcy z kosmosu i niesprawna skrzynia biegów
potrafią być bardzo niebezpieczne.
Nie pamiętam co było pierwsze, ale
logika podpowiada mi że kosmici. Wieczorną porą, bardzo zwinnie
(jak na 4 metrowe monstra) przemykały przez ulice mojego miasta
zwabiając coraz więcej mieszkańców. Pech chciał że upatrzyły
sobie teren na którym mieszkam i przed pobliskim marketem musiała
stoczyć się batalia. Na szczęście mieliśmy po swojej stronie
bohaterską Megan Fox... która użyczyła swoich mocy
telekinetycznych by przepłoszyć najeźdźców^^ Kiedy już
dotarliśmy do domu, przed nim czekała na nas z pozoru niewinna
dziesięciolatka, która bez większych powodów zaczęła nas
szantażować (nie wiem po co...). Nie skończyło się to dla niej
dobrze bo zawisła w końcu nad kotłem z wrzącą wodą i pod groźbą
policji i aresztu wycofała się. Następnym punktem nocnej przygody
była przejażdżka nowiutkim samochodem po polnych ścieżkach
(gdzieś koło rzeki) wraz z siostrą i chłopakiem. Pech chciał, że
przy cofaniu skrzynię biegów szlag trafił i auto zaczęła się
rozpędzać do zawrotnych prędkości. Na naszej drodze stanęło
koryto rzeki, które przywitało nas z otwartymi rękoma. Muszę
przyznać, że lot i koziołkowanie w slow motion to bardzo ciekawe
przeżycie... Z kolei próby skontaktowania się z jakąkolwiek
pomocą, podczas gdy siostra kona zalana krwią... już nie za
bardzo. Finału snu nie doczekałam bo stwierdziłam 'WTF... dość
na dziś. Pora stawać'.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz